Autor: Steve Skojec
Źródło: One Peter Five

Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu» (J 18,37)

Kościół Katolicki mówi o potrójnej misji Chrystusa – jako kapłana, proroka i króla. Bardzo niewielu z nas ma problemy z akceptacją pierwszych dwóch aspektów Jego misji. Ale co z Jego królowaniem? Słyszymy o nim podczas kazań (jeśli w ogóle) jako o duchowym panowaniu – królowaniu, jak to szło, nad naszymi sercami.

Papież Pius XI, w swojej encyklice „Quas Primas” z 1925 roku, ustanowił święto Chrystusa Króla – obchodzone wczoraj zgodnie z kalendarzem liturgicznym obowiązującym w 1962 roku [artykuł opublikowany 27.10.2014 – przyp. tłum], a w następnym miesiącu według nowego. Papież tak napisał na potwierdzenie tego duchowego panowania Chrystusa:

Już od dawna weszło w powszechny zwyczaj, iż w przenośnym tego słowa znaczeniu nazywano Chrystusa Królem, a to z powodu najwyższego stopnia dostojeństwa, przez które przewodzi wszystkiemu i wszystkie stworzenia przewyższa. Mówimy przeto, iż Chrystus króluje w umysłach ludzi nie tak dlatego, że posiada głęboki umysł i ogromną wiedzę, ile raczej dlatego, że On sam jest Prawdą, a ludzie powinni zaczerpnąć prawdy od Niego i przyjąć ją posłusznie: mówi się, że króluje również w woli ludzi, nie tyle dlatego, iż nieskazitelna Jego wola ludzka zupełnie stosuje się do najświętszej woli Bożej i jej słucha, lecz, że On naszą wolną wolę nakłania i natchnieniem swoim sobie ją podbija, abyśmy się zapalili do najszlachetniejszych czynów. Wreszcie Chrystus Pan jest Królem serc z powodu swojej, przewyższającej naukę miłości, z powodu łagodności i słodyczy, którą dusze przyciąga do siebie; nie było bowiem i nie będzie nikogo, kto przez wszystkich byłby tak umiłowany, jak Chrystus Jezus.

Łatwo byłoby na tym zakończyć. I dla wielu katolików jest to jedyny wymiar królowania Chrystusa o którym kiedykolwiek słyszeli. Ale papież Pius XI nie kończy na tym swojej myśli. Kontynuuje:

Lecz, jeżeli głębiej wnikniemy w rzecz samą, przekonamy się, że imię i władza króla we właściwym tego słowa znaczeniu należy się Chrystusowi – Człowiekowi; albowiem tylko o Chrystusie – Człowieku można powiedzieć, że otrzymał od Ojca władzę i cześć i królestwo, gdyż jako Słowo jedną i tę samą z Ojcem posiadający istotę, musi mieć wszystko z tymże Ojcem wspólne, a więc także najwyższe i nieograniczone panowanie nad całym stworzeniem.

„Najwyższe i nieograniczone panowanie nad całym stworzeniem”. Nie byłoby wielką odwagą założyć, że prawie każdy żyjący współcześnie chrześcijanin zgodzi się co do stwierdzenia, że panowanie Chrystusa nad naturą, stworzeniem i wszechświatem jest absolutne. Jednak to wyrażenie nie spotka się ze sprzeciwem tylko paru osób, jeśli odniesie się je do sfery obywatelskiej. Bo jeśli Chrystus jest rzeczywiście królem – Królem Królów – to z pewnością każdy naród na ziemi powinien oddać mu hołd.

W rzeczywistości takie stanowisko wyraża właśnie papież Pius XI. Będę podkreślać niektóre fragmenty o szczególnym znaczeniu:

Tak więc Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi – jak o tym mówi nieśmiertelnej pamięci Poprzednik nasz, Leon XIII, którego słowa chętnie tu przytaczamy: „Panowanie Jego mianowicie nie rozciąga się tylko na same narody katolickie lub na tych jedynie, którzy przez przyjęcie chrztu według prawa do Kościoła należą, chociaż ich błędne mniemania sprowadziły na bezdroża albo niezgoda od miłości oddzieliła, lecz panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan, tak, iż najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa. – I wszystko jedno, czy jednostki, czy rodziny, czy państwa, gdyż ludzie w społeczeństwa zjednoczeni nie mniej podlegają władzy Chrystusa jak jednostki. On jest zaiste źródłem zbawienia dla jednostek i dla ogółu: I nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni. On jest sprawcą pomyślności i prawdziwej szczęśliwości tak dla pojedynczych obywateli, jak i dla państwa: Nie przez co innego szczęśliwe państwo – a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi. Niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi, lecz niech ten obowiązek spełnią sami i wraz z ludem swoim, jeżeli pragną powagę swą nienaruszoną utrzymać, i przyczynić się do pomnożenia szczęścia swej ojczyzny. To bowiem, cośmy na początku Naszego Pontyfikatu napisali o zmniejszeniu się powagi prawa i poszanowania dla władzy, to samo i do czasów dzisiejszych zastosować można: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa – takeśmy się żalili – usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać. Z tego powodu musiało być wstrząśnięte całe społeczeństwo ludzkie, gdyż brakło mu stałej i silnej podstawy”.

Przeto, jeżeliby kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie, jak zgoda i pokój. Jak bowiem królewska godność Pana naszego otacza powagę ziemską książąt i władców pewną czcią religijną, tak też uzacnia obowiązki i posłuszeństwo obywateli. Dlatego to Paweł Apostoł, chociaż nakazał żonom, aby w mężach swych, a sługom, aby w panach swych Chrystusa czcili, to jednak polecił im, aby im byli posłuszni nie jako ludziom, lecz jedynie dlatego, iż oni zastępują Chrystusa, gdyż nie godzi się, aby ludzie przez Chrystusa odkupieni służyli ludziom. Zapłatąście kupieni, nie stawajcie się niewolnikami ludzkimi. Jeżeli panujący i prawowici przełożeni mieć będą to przekonanie, że wykonują władzę nie tyle z prawa swego, jak z rozkazu i w zastępstwie Boskiego Króla, każdy to zauważy, jak święcie i mądrze będą używać swojej władzy i jak bardzo zważać będą, wydając prawa i polecając je spełniać, na dobro ogółu i na godność ludzką swoich podwładnych. Oczywiście, że wskutek tego zakwitnie pokój i wewnętrzny porządek się ustali, gdyż wszelka przyczyna zaburzenia będzie usunięta; albowiem chociaż obywatel patrzeć będzie na panującego i innych rządców państwa jako na ludzi do niego z natury podobnych lub może nawet z jakiejś przyczyny niegodnych i na naganę zasługujących, to mimo to nie odmówi im swego posłuszeństwa, gdyż w nich samych widzieć będzie obraz i powagę Chrystusa Boga i Człowieka. Co się zaś tyczy dobrodziejstw zgody i pokoju, jasną jest rzeczą, że im szersze się wytwarza królestwo i wszystkich ludzi obejmuje, tym bardziej ludzie stają się świadomi tej łączności, która ich jednoczy; a świadomość ta jak oddala i usuwa częste zatargi, tak też łagodzi i zmniejsza przykrości tych zatargów.

Dlaczegoż więc, gdyby Królestwo Chrystusa objęło w rzeczy samej wszystkich, jak ich z prawa obejmuje, mielibyśmy wątpić o tym pokoju, jaki Król pokoju przyniósł na ziemię, Ten – mówimy – który przyszedł pojednać wszystko, który nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby sam służył i który będąc Panem wszystkich dał Siebie za przykład pokory i ustanowił szczególnie prawo nakazujące miłość, Ten wreszcie, który wyrzekł: jarzmo moje słodkie jest a brzemię moje lekkie? O, jakiegoż zażywalibyśmy szczęścia, jeżeliby poszczególni ludzie i rodziny i państwa pozwoliły się rządzić Chrystusowi. „Wówczas to wreszcie – że użyjemy słów, które poprzednik nasz Leon XIII przed 25 laty do wszystkich biskupów wypowiedział – będzie można uleczyć tyle ran, wówczas to będzie nadzieja, że prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, z rąk miecze i broń wypadną, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i posłuszni Mu będą a każdy język wyznawać będzie, że Pan nasz Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca”.

W świecie, w którym tak często mówimy o „wolności religijnej” i o „rozdziale Kościoła od Państwa”, trudno jest nam dokonać konceptualizacji takiego społecznego panowania Chrystusa. Język Kościoła został zmieniony do tego stopnia, że trudno jest doszukać się najmniejszego echa „Quas Primas” w „Dignitatis Humanae”, deklaracji o wolności religijnej Soboru Watykańskiego II.

Przy tym akty religijne, którymi ludzie prywatnie i publicznie zwracają się z osobistego przekonania do Boga, przekraczają swą naturą ziemski i doczesny porządek rzeczy. A zatem władza cywilna, której właściwym celem jest troszczenie się o wspólne dobro doczesne, powinna uznawać życie religijne obywateli i sprzyjać mu, ale jeśli pozwala sobie kierować aktami religijnymi albo przeszkadzać im, to należy stwierdzić, iż przekracza wyznaczone dla niej granice. (Dignitatis Humanae)

Co to znaczy „pozwalać sobie kierować aktami religijnymi”? Czy zawiera się w tym ustanowienie świętem narodowym święta Bożego Ciała lub Chrystusa Króla? Co z obrazami Najświętszej Matki albo Najświętszego Serca znajdujące się w salach obrad rządu albo na fladze narodu? Czy publiczne odniesienia do doktryny wiary w dokumentach prawnych lub krajowych konstytucji są naruszeniem tej normy?

Jest bardzo kuszące w świecie, który stał się tak mały i który doświadcza kulturowego wymieszania, obejmowanie tej całości jako przedmiotu prawa poprzez stosowanie egalitarnego religijnego indyferentyzmu. Jak można objąć tyle odmiennych wyznań tak wielu ludzi w tyglu narodów, jakim niewątpliwie jest Ameryka? Nasz naród powstał w dużej mierze na zasadzie, że rząd „nie może stanowić ustaw wprowadzających religię lub zabraniających swobodnego wykonywania praktyk religijnych”. Czy jednak nie jest to tego rodzaju stan rzeczy, przed którym ostrzegał papież Pius XI, kiedy upominał rządzących, aby nie zaniedbywali „obowiązku publicznej czci i posłuszeństwa wobec panowania Chrystusa”?

Jest nadzwyczaj rozsądnym zgodzić się z tym, że w sprawach religii przymus nie jest czymś pożądanym. Mimo tego, ustanowienie Prawdziwej Wiary jako religii państwowej jest czymś innym od przymusu – jest to wyznanie. Ustanawia ono fundamentalne zasady na których  opiera się naród, moralne, do których przywiera wraz z osobowym Bóstwem, które je objawiło. Niezaprzeczalnym (choć zapomnianym) faktem jest to, że Kościół Katolicki zawsze wierzył – i „Quas Primas” to potwierdza –  że nadanie praw zgodnych z nakazami Chrystusa jako obowiązujących z Jego mandatu jest jedynym prawdziwie właściwym sposobem na zarządzanie społeczeństwem. I rzeczywiście, papież Pius XI obserwował, w czasach kiedy żył, rezultaty braku takich rządów:

Zaczęło się bowiem od tego, że przeczono panowaniu Chrystusa Pana nad wszystkimi narodami; odmawiano Kościołowi władzy nauczania ludzi, wydawania praw, rządzenia narodami, którą to władzę otrzymał Kościół od Chrystusa Pana, aby prowadził ludzi do szczęścia wiekuistego. I wtedy to zaczęto powoli zrównywać religię Chrystusową z innymi religiami fałszywymi i stawiać ją bezczelnie w tym samym rzędzie; następnie podporządkowano ją pod władzę świecką i wydano ją prawie na samowolę rządu i panujących; dalej jeszcze poszli ci, którzy umyślili sobie, że należy zastąpić religię Bożą jakową religią naturalną, naturalnym jakimś wewnętrznym odruchem. A nie brakło i państw, które sądziły, że mogą się obejść bez Boga i że ich religią to – bezbożność i lekceważenie Boga.

Czy nie jest to przypadkiem sytuacja, z którą mamy dziś do czynienia? Brutalnie niemoralne rządy – to właśnie można znaleźć na post-chrześcijańskim Zachodzie. Rola katolików została zredukowana do apeli o zachowanie wolności religijnej, która to była już wcześniej potępiona w Kościele jako błąd. Katolicy są zmuszani do przyjęcia w gruncie rzeczy anarchistycznych zasad libertarianizmu, a wszystko to czynione jest w rozpaczy, aby móc dalej istnieć haniebnie na tym samym poziomie co inne, fałszywe religie. W międzyczasie pogańskie i okultystyczne praktyki zwiększają swoją popularność – już nie tylko w podziemiu, ale całkowicie otwarcie – ponieważ nie istnieje żadne logiczne usprawiedliwienie, dzięki któremu państwo świeckie mogłoby zaprzeczyć wolności ich praktyk, jak to ma miejsce w przypadku każdej innej religii. Pluralizm dla jednego jest, czego uczymy się na własnej skórze, pluralizmem dla wszystkich.

W obliczu braku ustanowionych i podporządkowanych panowaniu Chrystusa Króla rządów, widzimy że następujące słowa papieża Piusa XI stały się miażdżąco prawdziwe: „Z tego powodu musiało być wstrząśnięte całe społeczeństwo ludzkie, gdyż brakło mu stałej i silnej podstawy”.

Co więc możemy uczynić?

Choć nie ma jasnej politycznej ścieżki przywrócenia prawdziwie katolickiej sfery publicznej, możemy jednak mieć pewność że taka sytuacja może powrócić i rzeczywiście powróci, jeśli Bóg tak zechce – wielu Jego świętych przepowiadało takie właśnie odrodzenie z popiołów społecznego upadku. Z naszej strony, ścieżka społecznego panowania Chrystusa Króla zaczyna się, podobnie jak wiele innych aspektów przywracania katolicyzmu, w naszych domach i rodzinach. Zaczyna się od przyznania się przed sobą samym i przed innymi, że Chrystus nie jest jedynie Królem serc, ale wszystkich ludzi i wszystkich narodów. Rozpoczyna się od odrodzenia nabożeństwa znanego jako Intronizacja Najświętszego Serca Pana Jezusa, poprzez które dosłownie ogłaszamy Chrystusa Królem w naszych domach. Zaczyna się od codziennego odmawiania odnowienia aktu Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa w rodzinie, w którym wyznajemy:

Najsłodszy Jezu, pokornie klęcząc u Twych stóp, odnawiamy poświęcenie naszej rodziny Twojemu Boskiemu Sercu. Bądź naszym Królem na zawsze. W Tobie mamy pełnię i całą ufność. Niech Twój Duch przeniknie nasze myśli, nasze pragnienia, nasze słowa i nasze prace. Pobłogosław naszym przedsięwzięciom, miej udział w naszych radościach, naszych udrękach i w naszej pracy. Daj nam możliwość poznania Ciebie lepiej, abyśmy mogli Tobie służyć bez zawahania.

Przez Niepokalane Serce Maryi, Królowej Pokoju, ustanów Twoje królestwo w naszym kraju. Wejdź do środka naszych rodzin i stań się również ich, za sprawą uroczystej Intronizacji Twego Najświętszego Serca, tak żeby żadne wołanie od domu do domu nie pozostało bez odpowiedzi. Niech triumfujące Serca Jezusa będzie przez wszystkich kochane, błogosławione i uwielbione na zawsze! Honor i chwała Najświętszemu Sercu Jezusa i Maryi. Najświętsze Serce Jezusa, ochraniaj nasze rodziny.

Amen.

Christus vincit! Christus regnat! Christus imperat!

Tłumaczenie: Piotr Błażejczak (z wyjątkiem dokumentów Kościoła)

Not Just in Our Hearts: The True Social Kingship of Christ