Informacyjnie, artykuł został opublikowany po 1 sesji Synodu o Małżeństwie i Rodzinie, jeszcze przed AL i wieloma innymi wydarzeniami i wypowiedziami z nią związanymi, stąd zachowawczy i usprawiedliwiający ton autorki. Widać teraz dokładnie, po dwóch latach od publikacji, że to właśnie zapaść intelektualna jest jedną z przyczyn szerzącej się apostazji. Można również powiedzieć, że spostrzeżenia Hilary zdają się wypływać z dawniejszej refleksji papieży – w końcu sam papież Pius X w Pascendi Dominici Gregis w 1907 roku napisał: „Bezpośrednią i najbliższą przyczyną modernizmu jest, bez wątpienia, pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”. Przejdźmy zatem do artykułu.

 


 

Autor: Hilary White
Źródło: One Peter Five
Publikacja: 30 czerwca 2015 r.

Wydaje się, że wielu Ojców Synodalnych proponowało coś logicznie niemożliwego. Nie mówiło się o tym głośno, ale wynikało to z tego, że pytali: „Czy pomiędzy tak a nie, byciem a nie byciem, grzechem a nie grzechem, śmiercią a życiem, możemy mieć ‘trzecią’ opcję? A jeśli tak, czy to tam znajduje się ‘miłosierdzie’?”

Jednym z powodów, dla którego wszystko, co się działo na sesji Synodu o Małżeństwie i Rodzinie w 2014 roku, było tak bezkrytycznie przyjmowane w świeckim świecie i w Kościele, jest to że ludzie nie są już nauczani podstawowych pojęć racjonalności. A idea ciepłej, milutkiej, nieoceniającej i „miłosiernej” „trzeciej drogi” pomiędzy potępieniem grzechu, a całkowitym permisywizmem, jest z pewności bardzo atrakcyjna dla ludzi, którzy nie mają pojęcia o jakiej niedorzeczności jest mowa.

Albo, jak powiedział nasz przyjaciel, Patrick Archbold: „Pomysł, że istnieje pewna droga po środku między Prawem Bożym, a miłosierdziem Boga, jest jedynie kawałkiem chleba[1] dla szwankujących na umyśle. Pragną oni czuć się lepiej, kiedy przyjmują małą herezję”.

Jednakże, biorąc pod uwagę, że większość ludzi jest tak mało nauczanych, jak myśleć oraz że tak wiele zepsucia w życiu intelektualnym przeniknęło do publicznego dyskursu, możemy być trochę niesprawiedliwi. Ludzie nie są nauczani, że rzecz i jej przeciwieństwo nie mogą być obie prawdziwe. Nie uczy się ich, że nie może być nic między dwoma przeciwstawnymi twierdzeniami. I nie są nauczani, że coś jest tym, czym jest i nie jest czymś innym.

Ale tak naprawdę nie jest trudno zrozumieć podstawy racjonalnego myślenia, a stąd ekstrapolować metodę (logikę) ustalania tego co jest, a co nie jest prawdą, kiedy zostaną one odpowiednio wyjaśnione. Te prawa są tak podstawowe, że przypominają fundamenty domu i jeśli spróbujesz je zignorować, to będzie tak, jakbyś próbował zbudować dom w powietrzu. Właśnie dlatego nazywamy to „metafizyką”, ponieważ jest to materiał, który leży u podstaw naszego zrozumienia, stanowi ramy pojęciowe, których używamy do zawieszenia myśli.

Arystoteles wprawdzie skodyfikował te prawa, jednak były one nazywane i dyskutowane w starożytnej literaturze od samych początków jej notowania. Wikipedia (z pewną dozą głuchoty na ironię) opisuje je następująco: „Prawa myślenia są fundamentalnymi zasadami aksjomatycznymi, na których opiera się racjonalny dyskurs”.

Bez tych trzech podstawowych „reguł aksjomatycznych” niemożliwe jest wykonanie jakiejkolwiek ludzkiej pracy intelektualnej. Obejmują one zdolności rozumowania (co oznacza ustalenie, co jest i nie jest prawdą), tak jak podstawowa arytmetyka obejmuje w rzeczywistości cząstki fizyczne. Istotnie, nigdy nie odkrylibyśmy niczego na temat podstawowej arytmetyki, gdybyśmy nie zaczęli od tych fundamentalnych praw, nawet jeśli zrobiliśmy to nieświadomie.

Są one ze sobą blisko spokrewnione i brzmią całkiem podobnie, a kiedy wypowiadasz je głośno, zastanawiasz się, dlaczego ktokolwiek mógłby sobie zawracać głowę mówieniem tak oczywistych rzeczy: prawo tożsamości, prawo niesprzeczności i prawo wyłączonego środka.

W ostatnich 15 latach napisałam wiele na temat prawa niesprzeczności, które może być wyrażane na wiele różnych sposobów, jednak sprowadza się do tego, że: „rzecz i jej przeciwieństwo nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym sensie i w tym samym czasie”. Nie mogę być jednocześnie w pokoju i nie być w pokoju w tym samym czasie.

Z tego wynika, że niektóre rzeczy mogą być „wzajemnie się wykluczające” lub „logicznie niespójne”, co można zastosować względem wielu rzeczy w życiu. I na tej podstawie możemy powiedzieć, że niektóre stwierdzenia są pozbawione znaczenia albo są nonsensowne, ponieważ są wewnętrznie sprzeczne: „Mój brat jest jedynakiem”. Dla przykładu, nie można być politeistycznym muzułmaninem, ponieważ jednym z podstawowych założeń islamu jest wiara, że jest tylko jeden Bóg.

(Interesujące jest to, że prawo niesprzeczności występuje także tam, gdzie mamy ironię. Jeśli ironia jest po prostu literackim lub retorycznym narzędziem, w którym powstaje twierdzenie wyraźnie przeciwne faktom – „Och, co za WSPANIAŁA pogoda!”, kiedy mamy ulewę – to nie byłoby to możliwe, gdybyśmy nie mieli podstawowej koncepcji tożsamości i opozycji, [myślenia] że może istnieć rzecz, która nie jest w sposób absolutny i zupełny, doskonały i nieodwołalny inną rzeczą. I dlatego, tak myślę, ludzie których zwykliśmy nazywać „liberałami” są często głęboko „odporni na ironię”. Liberalizm może być osiągnięty przez ludzki rozum jedynie poprzez korozję intelektualnych mocy spowodowaną przez próbę zaprzeczenia albo ignorowania jednego lub więcej praw racjonalnego myślenia).

Kiedy mówimy, że coś jest wewnętrznie sprzeczne lub logicznie sprzeczne albo logicznie niespójne, tak naprawdę mówimy, że dane twierdzenie jest pozbawione znaczenia. Jak to żartobliwie określił Douglas Adams, ono „znika w obłoku logiki”.

Jest ono tak ważne i tak absolutnie niemożliwe byłoby bez niego jakiekolwiek postępowanie w wysiłku intelektualnym, nawet tak prostym, jak rozmowa o pogodzie, że perski filozof, Avicenna, zasłynął z tego, że napisał: „Każdy, kto zaprzecza prawu niesprzeczności powinien być bity i palony dopóki sam nie przyzna, że być bitym nie jest tym samym co nie być bitym, a być palonym tym samym, co nie być palonym”. I zalecił to srogie traktowanie, ponieważ w bardzo realnym sensie, osoba która próbuje zaprzeczyć prawu niesprzeczności nie może w ogóle mówić rozsądnie.

Jedną z rzeczy, która mnie bardzo, ale to bardzo martwi, jest fakt, że obecnie temu podstawowemu prawu racjonalności się rutynowo zaprzecza (tak, jest to ironiczne… widzę, że łapiesz). Nie jestem w stanie powiedzieć, ile razy słyszałam ludzi mówiących do mnie, z idealnie kamienną twarzą i całkowitą szczerością, że „nie ma czegoś takiego jak obiektywna prawda (…)”. Bardzo, ale to bardzo popularne wyobrażenia, że „moja rzeczywistość jest inna niż twoja rzeczywistość” lub „tworzysz swoją własną rzeczywistość”, albo „każdy sam decyduje o tym, co jest, a co nie jest prawdą” stanowią domniemane zaprzeczenie tego pierwszego, podstawowego prawa racjonalnego myślenia, bez którego nie mamy żadnych narzędzi do opisania samej rzeczywistości. Te wszystkie twierdzenia są całkowicie pozbawione znaczenia na najbardziej podstawowym poziomie logicznym. Ale wciąż i wciąż są papugowane przez niemal każdego, kogo spotkasz i prawie nigdy nie bywają zbijane.

Wielu ludzi na świecie nie mogło zrozumieć, dlaczego tak wielu tradycjonalistów było tak zdenerwowanych, kiedy papież Franciszek powiedział w wywiadzie dla La Repubblica: „Każdy z nas ma wizję dobra i zła. Musimy zachęcać ludzi, aby podążali w kierunku tego, co uważają za dobre” (W końcu okazało się, że przeprowadzający wywiad mógł w zasadzie wymyślić ten komentarz w swojej głowie więc… Ale nawet jeśli papież Franciszek tego nie powiedział i wymyślił to Scalfari, pokazuje to, jak musieliśmy nisko upaść, że ten „czołowy włoski intelektualista” uważał taki komentarz, za tak głęboki i znaczący, że mógłby wypowiedzieć go papież. To jest rodzaj rzeczy, który jest uważany przez „czołowych intelektualistów” za mający sens).

Mogłabym jeszcze długo o tym mówić.

Ale następnymi rzeczami, o których nie mówiliśmy jeszcze zbyt wiele, są dwa inne prawa: prawo tożsamości i prawo wyłączonego środka.

Ponownie, są to odpowiednio: „Rzecz jest tą rzeczą, a nie jest jakąś inną rzeczą” i „pomiędzy dwoma przeciwstawnymi rzeczami nie może być trzeciej, środkowej rzeczy”.

Prawo tożsamości jest czasami przedstawiane w następujący sposób: „Dla każdego zdania A: A = A” lub podobnie, „każda rzecz jest taka sama dla siebie i jest różna od innej” – ale już złapałeś ideę. Teraz, aby zorientować się, jak bardzo ta idea jest fundamentalna, spróbuj przez moment wyobrazić sobie wszechświat, w którym tej idei nie ma. Wyobraź sobie takie zdanie: „rzecz jest taka sama z inną rzeczą, a nie z sobą”.

Przeczytaj to kilkukrotnie, dopóki samo się nie zapadnie. To jest niemożliwe. To jest „anty-realne”.

I możesz zacząć widzieć, jak te metafizyczne koncepcje okazują się pojęciami, które leżą u podstaw wszystkich naszych innych myśli o naturze rzeczywistości. Euklides zastosował je domyślnie kiedy wynalazł geometrię, która jest tak naprawdę pierwszym etapem odwzorowania rzeczywistości w kategoriach matematycznych (Ok, tak, wiem że Euklides nie „wynalazł” geometrii… ale rozumiesz o co mi chodzi). W rzeczywistości, można argumentować, że prawo tożsamości jest pojęciem od którego zaczyna się cała matematyka.

Euklides w swojej Księdze 1 powiedział, że pierwszym z jego „wspólnych pojęć, zwanych czasem aksjomatami”, które są pierwszymi punktami startowymi całej reszty jego matematyki, jest „1. Rzeczy, które są równe innym rzeczom, są również równe sobie nawzajem” …i on też tam był!

I prawo wyłączonego środka, które Arystoteles opisał w następujący sposób: „nie może być niczego pośredniego między tym, co jest sprzeczne”. Pomyśl o tym. Co jest „między” przebywaniem w pokoju, a nie w pokoju?

Arystoteles napisał: „nie może być niczego pośredniego między tym, co jest sprzeczne (…) Jest to oczywiste przede wszystkim dla tych, którzy określają, co to jest prawda i fałsz. Otóż powiedzieć o tym, co jest, że nie jest i o tym, co nie jest, że jest, to jest fałsz; a stwierdzać o tym, co jest, że jest i o tym, co nie jest, że nie jest, to jest prawda. Toteż mówiący, że coś jest albo że nie jest, będzie się wypowiadał bądź prawdziwie, bądź fałszywie”.

Czy przypomina to tobie cokolwiek? „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz! Biada tym, którzy się uważają za mądrych i są sprytnymi we własnym mniemaniu!” (Iz 5,20-21)

I „Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując PANA, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego” (Pwt 30,19-20)

Zauważ, że nie ma tam nic, co mówi: „Jeśli jest ci się trudno zdecydować, w takim przypadku możesz mieć coś trzeciego, co jest wygodne i niegroźne”.

Teraz zdaje sobie sprawę, że nawet przy tak krótkim wprowadzeniu, jasnym jest, że moglibyśmy kontynuować przez cały dzień. I całą noc. I przez następne stulecie. Ale ty w tym miejscu zaczynasz, a bez tego nie można rozpocząć. Bo próbując zacząć bez tych rzeczy, w ogóle nie postąpisz dalej.

Więc, jeśli biskup albo papież powie do ciebie „Powinna istnieć trzecia droga ‘miłosierdzia’ pomiędzy tak, możesz, a nie, nie możesz”, powiedz im, że Arystoteles się z tym nie zgadza.

 

Przypisy

[1] Prawdopodobnie nawiązanie do J 13,26 – przyp. tłum.

 

No Third Way: The Fundamentals of Rationality