Autor: Steve Skojec
Źródło: One Peter Five
Publikacja: 3 sierpnia 2018 r.

Kwestia ogłoszonych niedawno przez papieża zmian w Katechizmie na temat kary śmierci jest przedmiotem gorącej debaty w każdym zakątku świata katolickiego. Niektórzy twierdzą, że ta zmiana jest jedynie „rozwojem doktryny”. Inni z kolei uważają, że nie jest to zmiana doktryny, ale dostosowanie do praktycznego zastosowania. W World Over z Raymondem Arroyo Robert Royal określił ją jako „zerwanie” z tradycją; o. Gerald Murray nazwał ją „obaleniem” (ich dyskusję warto obejrzeć, jeśli masz na to czas). Jeszcze inni – tacy jak ja – idą o krok dalej, wierząc, że ta zmiana reprezentuje czyste zaprzeczenie dogmatu i herezję materialną.

Jak zawsze w przypadku tego pontyfikatu panuje zamieszanie i podział. I wszyscy wiemy kogo jest to wizytówka.

Ale jest to czymś więcej, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Podobnie jak w przypadku innych inicjatyw Franciszka, ta zmiana nie stanowi jedynie afrontu wobec sensus catholicus, ale także entrée do większego programu. Chciałbym tutaj przybliżyć oba aspekty.

Ale najpierw chciałbym odnieść się do błędnego przekonania: katolicy, którzy są wściekli w związku z tym zagadnieniem, nie są zdenerwowani z tego powodu, że martwią się, iż mniej ludzi pójdzie na szubienicę; istnieją uzasadnione powody, by zastanowić się, w jaki sposób i kiedy należy stosować karę śmierci, i to powinno być otwarte na debatę. To, co nas w tej sprawie martwi, to ten pokaz oszałamiającej pychy, w którym podejmuje się nieomylne nauczanie i przewraca się je do góry nogami. To stawia pod znakiem zapytania całe nauczanie katolickie.

A jeśli jeszcze nie jesteś przekonany, że jest ono nieomylne, czytaj dalej.

Twierdzenie nieomylne

Starałem się wczoraj udowodnić, że moralna godziwość kary śmierci jest sprawą Bożego Objawienia, potwierdzoną przez papieży i Doktorów Kościoła, a zatem jest dogmatyczna i nieomylna. Możesz przeczytać dłuższy tekst w tym miejscu, ale wystarczy powiedzieć, że jest to kwestia wiary lub moralności przedstawionej konkretnie jako prawda objawiona przez Boga i dlatego nie można jej zmienić. Papież Innocenty wyjaśnia:

„Należy pamiętać, że władza została udzielona przez Boga [sędziom], a pomsta zbrodni za pomocą miecza jest dozwolona. Ten, kto dokonuje tej pomsty, jest przedstawicielem Boga (Rz 13,1-4). Dlaczego mielibyśmy potępiać praktykę, którą wszyscy uznają za dozwoloną przez Boga? Dlatego podtrzymujemy, to co było przestrzegane do tej pory, aby nie zmieniać dyscypliny i abyśmy nie wydawali się działać przeciwnie wobec autorytetu Boga”. – papież Innocenty I, Epist. 6, C. 3. 8, ad Exsuperium, Episcopum Tolosanum, 20 lutego 405, PL 20,495.

Edward Faser, jeden z najbardziej zorientowanych i oczytanych w tym temacie katolików, wyjaśnia genezę tej nauki w dzisiejszym tekście na First Things:

Między katolikami zawsze była różnica zdań co do tego, czy kara śmierci jest w praktyce moralnie najlepszym sposobem na utrzymanie sprawiedliwości i porządku społecznego. Jednakże Kościół zawsze nauczał, jasno i konsekwentnie, że kara śmierci jest co do zasady zgodna zarówno z prawem naturalnym, jak i z Ewangelią. Jest tak nauczane w całym Piśmie Świętym – od Rdz 9 do Rz 13 i w wielu punktach pośrednich – a Kościół utrzymuje, że Pismo Święte nie może nauczać moralnego błędu. Jest tak nauczane przez Ojców Kościoła, w tym tych Ojców, którzy w praktyce sprzeciwiali się stosowaniu kary śmierci. Tak też nauczali Doktorzy Kościoła, w tym św. Tomasz z Akwinu, największy teolog Kościoła; św. Alfons Liguori, jego największy teolog moralny; oraz św. Robert Bellarmin, który naświetlił, bardziej niż jakikolwiek inny Doktor, w jaki sposób chrześcijańskie nauczanie stosuje się do współczesnych okoliczności politycznych.

Było to jasno i konsekwentnie nauczane przez papieży do papieża Benedykta XVI włącznie. To, że chrześcijanie mogą słusznie co do zasady odwoływać się do kary śmierci, naucza: Katechizm Rzymski promulgowany przez papieża św. Piusa V, Katechizm katolicki promulgowany przez papieża św. Piusa X, wersje z 1992 i 1997 najnowszego Katechizmu promulgowanego przez św. Jana Pawła II – ten ostatni pomimo faktu, że Jan Paweł II był słynnym przeciwnikiem stosowania kary śmierci w praktyce. Papież św. Innocenty I i papież Innocenty III nauczali, że akceptacja co do zasady legalności kary śmierci jest wymogiem katolickiej prawowierności. Papież Pius XII kilkukrotnie wyraźnie aprobował karę śmierci przy różnych okazjach.

Co oznaczają zmiany

Kara śmierci jest często niewłaściwie przedstawiana przez jej współczesnych przeciwników jako niepotrzebna, ponieważ, rzekomo, postęp technologiczny i systematyzacja umożliwiły zatrzymanie przestępców w sposób odpowiedni i bezterminowy. Należy zauważyć, że z historycznego punktu widzenia, myśli Kościoła nie były skupione tylko na praktycznym pytaniu, czy więźniom można było zapobiec szkodzeniu innym – standardzie, który nie został jeszcze zrealizowany nawet w więzieniach Pierwszego Świata – ale także na rzeczywistości karzącej sprawiedliwości (kary, która odpowiada zbrodni) i ekspiacji (kary, które są chętnie przyjęte, umarzają doczesne konsekwencje popełnionego grzechu).

Chrystus przyjął śmierć na krzyżu właśnie z tych powodów: że kara ma odpowiadać zbrodni („Zapłatą za grzech jest śmierć” – Rz 6,23) i że dokonała ona ekspiacji za nasze grzechy. Nie negował władzy Piłata do skazania go. Przeciwnie, powiedział, że ta moc pochodzi „z góry” (J 19, 11).

Odejście od tego rozumienia ku utylitarystycznemu poglądowi na skuteczne przetrzymywanie pojawiło się już w poprzedniej wersji Katechizmu, w której czytamy (s. 2267):

Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.

Jeżeli jednak środki bezkrwawe  wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej.

Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy “są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale”.

Nowy język ustanowiony przez Franciszka idzie w tym kierunku dużo dalej:

Wymierzanie kary śmierci, dokonywane przez prawowitą władzę, po sprawiedliwym procesie, przez długi czas było uważane za adekwatną do ciężaru odpowiedź na niektóre przestępstwa i dopuszczalny, choć krańcowy, środek ochrony dobra wspólnego.

Dziś coraz bardziej umacnia się świadomość, że osoba nie traci swej godności nawet po popełnieniu najcięższych przestępstw. Co więcej, rozpowszechniło się nowe rozumienie sensu sankcji karnych stosowanych przez państwo. Ponadto, zostały wprowadzone skuteczniejsze systemy ograniczania wolności, które gwarantują należytą obronę obywateli, a jednocześnie w sposób definitywny nie odbierają skazańcowi możliwości odkupienia win.

Dlatego też Kościół w świetle Ewangelii naucza, że „kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ jest zamachem na nienaruszalność i godność osoby”[1], i z determinacją angażuje się na rzecz jej zniesienia na całym świecie.

Widzimy tutaj wyrażenie, że kara śmierci jest „niedopuszczalna, ponieważ jest zamachem na nienaruszalność i godność osoby”, ale jest to uzależnione od „umacniającej się świadomości” [w oficjalnym tłumaczeniu na język angielski, z którego korzystał autor, czytamy o „increasing awareness”, czyli rosnącej świadomości – przyp. tłum] tej godności i „nowego rozumienia” sankcji karnych oraz „skuteczniejszych systemów ograniczania wolności”.

Ten język jest niedorzeczny. Albo coś jest niedopuszczalne – co oznacza brak wyjątków, ponieważ jest złem moralnym – albo nie jest. Moralnie dopuszczalne rzeczy nie stają się moralnie niedopuszczalne, ponieważ zmieniają się okoliczności. Albo kara śmierci zawsze naruszała godność osoby, albo nie. Papież Jan Paweł II wyjaśnia kwestię zasad moralnych w Veritatis Splendor 67:

W przypadku pozytywnych nakazów moralnych trzeba przede wszystkim roztropnie ocenić, czy rzeczywiście znajdują one zastosowanie w określonej sytuacji, zastanawiając się na przykład, czy nie istnieją jakieś inne, być może ważniejsze lub pilniejsze powinności. Ale przykazania moralne negatywne, to znaczy zakazujące pewnych czynów i zachowań jako z natury złych, nie dopuszczają żadnych uprawnionych wyjątków; nie pozostawiają żadnej możliwości — która byłaby do przyjęcia z moralnego punktu widzenia — dla „tworzenia” norm z nimi sprzecznych. Gdy w konkretnym wypadku zostanie rozpoznany rodzaj moralny czynu zakazanego przez uniwersalną zasadę, to jedynie aktem moralnie dobrym jest posłuszeństwo prawu moralnemu i powstrzymanie się od tego, czego ono zakazuje.

Innymi słowy, stosując to do niniejszej sprawy, jako pozytywny nakaz moralny, moralna dopuszczalność kary śmierci podlega roztropnemu osądowi wobec jej praktycznego zastosowania. Katolicy, którzy uznają boskie pochodzenie jej dopuszczalności mogą jednak twierdzić, jak to czynił Jan Paweł II, że okoliczności, w których kara śmierci może być właściwie wykorzystana, są bardzo ograniczone.

Ale Franciszek zamienił to pytanie w negatywny nakaz moralny. Spróbował wykluczyć możliwość użycia kary śmierci nazywając ją „niedopuszczalną” i „zamachem na nienaruszalność i godność osoby”. Oznacza to, że dąży on do ustanowienia własnego rozumienia kary śmierci jako „z natury złej, nie dopuszczającej żadnych uprawnionych wyjątków” – w bezpośredniej sprzeczności z jego poprzednikami, takimi jak papież Innocenty I.

Podczas gdy Innocenty starał się nie „działać przeciwnie wobec autorytetu Boga”, Franciszek wydaje się tym nie przejmować.

To nie jest rzecz, którą można po prostu wytłumaczyć.

Dogmat nie ewoluuje

Zawsze jest alarmującym zobaczyć, co udowadnia tymi papieskimi nowościami test Rorschacha. Ludzie widzą w nich to, czego sami chcą i w konsekwencji wielu z nich – a może nawet większość – znajduje sposób, by je usprawiedliwić. Jest zadziwiające, jak wielu wierzących ludzi zaprzecza temu, że stanowią one oczywiste zerwanie z odwiecznym nauczaniem Kościoła. Wielu kwestionuje twierdzenie, że [dopuszczalność kary śmierci] jest prawdą objawioną przez Boga i stale podtrzymywaną przez Magisterium w kwestii wiary i moralności, a jako taka jest również dogmatyczna i nieomylna. Włączając w to katolickich duchownych, którzy przynajmniej wydają się być zaangażowani w doktrynalną ortodoksję.

A może niektórzy wierzą, że ta nauka została objawiona przez Boga, ale mimo to podlega ewolucji.

To co się aktualnie dzieje, w którymkolwiek z przypadków, jest doskonałym przykładem modernizmu, który został wyraźnie potępiony przez papieża św. Piusa X w Pascendi Dominici Gregis. Pisał o sposobie bycia otwartym na „wewnętrzną ewolucję dogmatu” poprzez wyłupienie absolutnej prawdy. „Zbiór najrozmaitszych sofizmatów, które są zdolne wszelką religię nie tylko poderwać, ale nawet zrujnować! Co więcej, moderniści usilnie dowodzą, co zresztą i z innych ich twierdzeń wynika, że dogmat nie tylko może, ale powinien się rozwijać i zmieniać”.

A jednak, jeśli dzieje się to z rąk papieża, stanowi to katastrofalne samobójstwo: podkopuje fundamenty, na których wznosi się autorytet papieski. Jak kard. Avery Dulles – który sam był przeciwnikiem stosowania kary śmierci – powiedział w 2002 r.:

Jeśli papież zaprzeczyłby, że kara śmierci może być wymiarem sprawiedliwości karzącej, obaliłby tradycję dwóch tysiącleci myśli katolickiej, zaprzeczając nauczaniu kilku poprzednich papieży i nauczaniu Pisma Świętego (szczególnie w Rdz 9,5-6 i Rz 13,1-4).

Wątpię, czy ta tradycja jest w ogóle odwracalna, ale nawet gdyby tak było, odwrotność nie byłaby możliwa do osiągnięcia przez przypadkową sekcję w długiej encyklice skupionej przede wszystkim na obronie niewinnego ludzkiego życia. Gdyby papież zaprzeczał tradycji, można by zasadnie kwestionować, czy jego wypowiedzi przewyższają ustanowione nauczanie z tak wielu minionych stuleci.

Za Faserem, Dulles stwierdza gdzie indziej:

Kara śmierci nie jest wewnętrznie zła. Zarówno Pismo Święte, jak i długa tradycja chrześcijańska potwierdzają zasadność kary śmierci w pewnych okolicznościach. Kościół nie może tego odrzucić bez odrzucenia własnej tożsamości.

Odrzucenie własnej tożsamości. Podważanie własnego autorytetu. Jeśli to długo podtrzymywane i nieomylne nauczanie może zostać po prostu odrzucone przez papieskie fiat, które inne nauki mogą ulec zmianie?

Każde jedne.

Puszka Pandory jest otwarta

Świadomi obserwatorzy zaczęli spekulować krótko po tym, jak pojawiła się wiadomość o ostatniej zmianie w Katechizmie, że ta argumentacja może być użyta do obalenia zakazów przeciwko niemoralności seksualnej. W rekordowym czasie okazało się, że mieli rację.

Dzisiaj, w poście na blogu New Ways Ministry – grupie popierającej „sprawiedliwość i równość dla katolików lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów (LGBT)” – widzimy wyraźnie, że śluza została otwarta:

Ważnym jest, aby katoliccy rzecznicy równości LGBT wzięli pod uwagę tę zmianę, ponieważ przez dziesięciolecia katoliccy przeciwnicy równości LGBT twierdzili, że nie można zmienić nauczania Kościoła. Często wskazywali na fakt, że potępienia związków homoseksualnych zostały wpisane w Katechizm, a więc nie były otwarte na dyskusje i zmiany. Jednak nauczanie na temat kary śmierci jest również w Katechizmie, i w rzeczywistości, aby dokonać tej zmiany w nauczaniu, Franciszek zmienił tekst w Katechizmie.

Jak na ironię, w przeciwieństwie do wiernych katolików, którzy obecnie pochylają się nad tymi węzłami, próbując zademonstrować, że ta zmiana nie stanowi wielkiego problemu, ludzie z New Ways Ministry nazywają rzecz po imieniu:

Więc zmiana nie jest sprzecznością, mimo że jest przeciwieństwem tego, co było przed nią? Hmmm

Co oznacza ta wiadomość o karze śmierci dla katolickich rzeczników równości LGBT? …mamy teraz jasny, wyraźny i współczesny przykład zmiany nauczania Kościoła, a także spojrzenie na to, jak to można zrobić: papieską zmianą w Katechizmie.

Wieko zostało zdmuchnięte z puszki Pandory, a Rzym zapalił lont. Najlepiej przygotujmy się na to, co nadchodzi.

 

Tłumaczenie własne

 

With Catechism Change, An Opening of Pandora’s Box