Wokół kwestii chrztu jako rzekomego fundamentu komunii katolików z niekatolikami

Wstęp

Wraz z Soborem Watykańskim II pojawiła się przestrzeni kościelnej narracja mówiąca, że chrzest stanowi „fundament komunii między wszystkimi chrześcijanami, także z tymi, którzy nie osiągnęli pełnej komunii z Kościołem katolickim”1. Jest to cytat z posoborowego Katechizmu Kościoła Katolickiego, który kontynuuje tę myśl poprzez odwołanie się do fragmentów z dekretu o ekumenizmie Unitatis redintegratio Soboru Watykańskiego II: „Ci przecież, co wierzą w Chrystusa i otrzymali ważnie chrzest, pozostają w jakiejś, choć niedoskonałej wspólnocie ze społecznością Kościoła katolickiego (…) usprawiedliwieni z wiary przez chrzest należą do Ciała Chrystusa, dlatego też zdobi ich należne im imię chrześcijańskie, a synowie Kościoła katolickiego słusznie ich uważają za braci w Panu”2 oraz „Chrzest stanowi sakramentalny węzeł jedności, trwający między wszystkimi przezeń odrodzonymi”3. W kolejnym punkcie Nowy Katechizm dodaje: „Chrzest opieczętowuje chrześcijanina niezatartym duchowym znamieniem (charakterem) jego przynależności do Chrystusa. Znamienia tego nie wymazuje żaden grzech, chociaż z powodu grzechu chrzest może nie przynosić owoców zbawienia”4. Kard. Walter Kasper w przywołanym już w innym miejscu na stronie tekście z hiszpańskiego wydania L’Osservatore Romano (4 lutego 2004 r.), stwierdza, że przez chrzest każdy chrześcijanin wchodzi w zjednoczenie z Chrystusem i staje się członkiem Mistycznego Ciała Chrystusa oraz, że: „to zjednoczenie z Chrystusem jest tak silne, że nawet grzech nie może go zniszczyć”. Czy te stwierdzenia są w ogóle uzasadnione? Co na ten temat mówi Magisterium Kościoła i jakiej nauki powinien się trzymać katolik? Przyjrzę się temu zagadnieniu w niniejszym tekście.

Ważność sakramentu

Chrzest, o ile zachowana jest materia, forma i intencja, jest udzielany przez heretyków w sposób ważny. To nauczanie jest potwierdzone przez Sobór Trydencki:

Gdyby ktoś mówił, że chrzest udzielany nawet przez heretyków w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, z intencją czynienia tego, co czyni Kościół, nie jest prawdziwym chrztem – niech będzie wyklęty5.

Szafarz udzielając chrztu działa jako narzędzie – nie własną mocą, ale mocą Chrystusa. W związku z tym dla jego ważności nie istnieje wymóg posiadania ani miłości ani wiary przez szafarza. Nawet niewierzący może udzielić prawdziwego chrztu, byle tylko była zachowana materia, forma i intencja. Oczywiście, jeśli chodzi o katolików, to stary Kodeks Prawa Kanonicznego zabrania przyjmowania chrztu z rąk heretyków6, chyba że zachodzi ostateczna konieczność. W przypadku konwersji ochrzczonych niekatolików Kościół musi indywidualnie zbadać, czy wszystkie wymogi ważnego chrztu zostały zachowane. Jeśli tak jest, to chrzest nie jest ponawiany, ale wciąż wymaga się od takiej osoby wyznania wiary (co warto podkreślić). W sytuacji, kiedy brakuje pewności dokonuje się chrztu sub conditione. W formule chrztu dodaje się wtedy słowa: Si non es baptizatus („Jeśli jeszcze nie jesteś ochrzczony, to wtedy ja ciebie chrzczę…”). Tak też został warunkowo ochrzczony m.in. John Henry Newman.

Owocność sakramentu

Kościół rozróżnia pomiędzy chrztem udzielonym ważnie, a chrztem udzielonym w sposób owocny. Nawet jeśli w części przypadków udzielenia chrztu poza Kościołem jest on udzielany ważnie, to jednak pozostaje on bezowocny dla tych, którzy przyjęli go po dojściu do używania rozumu. Chrzest nie daje im łaski uświęcającej z powodu przeszkody, którą jest obiektywny grzech przynoszący skutek oddzielenia od Kościoła7 – grzech przeciwko wierze heretyków i grzech przeciwko jedności schizmatyków. I tak św. Augustyn mówi:

A Chrystusa przywdziewają na siebie ludzie niekiedy tylko dla przyjęcia sakramentu, innym zaś razem także dla uświęcenia życia. To pierwsze może być wspólne dobrym i złym, drugie natomiast jest właściwe tylko dobrym i pobożnym. Dlatego, jeśli nie może być chrztu bez Ducha, to i heretycy mają Ducha – jednak nie dla zbawienia, lecz dla zatracenia, tak jak Saul [por. 1 Sm 19,23]8.

Ks. Elwood Sylvester Berry (1879-1954), który był profesorem apologetyki w seminarium Mt. Saint Mary w Maryland (USA), w swojej książce The Church of Christ: An Apologetic and Dogmatic Treatise ukazuje, że samo duchowe znamię, które przynosi duszy chrzest, nie udowadnia, że zachowuje się członkostwo w Kościele:

Duchowy charakter odciśnięty na duszy podczas chrztu nie czyni z niej członka Kościoła; jest to raczej znak pokazujący, że otrzymała obrzędy inicjacji, ale nie udowadnia, że zachowuje członkostwo. Może to być zilustrowane przez przykład osoby otrzymującej tatuaż jako znak inicjacji w społeczności, która używa takiego oznakowania. Gdyby ta osoba opuściła później tę społeczność, przestałaby być jej członkiem, chociaż nadal nosiłaby niezatarty znak swojej inicjacji9.

Św. Tomasz z Akwinu w Sumie teologicznej pisze o braku osiągnięcia skutku sakramentu chrztu w przypadku udzielania go przez heretyków:

Niektórzy heretycy w udzielaniu sakramentów nie zachowują formy, jaką stosuje Kościół: i tacy ani nie udzielają sakramentu, ani skutku sakramentu. Niektórzy zaś zachowują formę, jakiej trzyma się Kościół: i tacy udzielają wprawdzie sakramentu, ale nie udzielają skutku sakramentu. Mowa jest o tych, którzy się jawnie odłączyli od Kościoła. Przez to samo bowiem, że ktoś przyjmuje od nich sakramenty, popełnia grzech, który przeszkadza w osiągnięciu skutku sakramentu. Toteż Augustyn pisze: „Trzymaj sie jak najmocniej i bez najmniejszej wątpliwości tej zasady, że tylko zgubę przynosi chrzest tym, którzy są ochrzczeni poza Kościołem i do niego nie powrócili”10. I w tym też znaczeniu mówi Leon: „W Kościele aleksandryjskim zgasło światło sakramentów”11, tzn. został tylko sam ich zewnętrzny obrzęd, a nie ich skutek12.

Potwierdzenie tego nauczania można znaleźć w nieomylnym nauczaniu Magisterium Kościoła, a dokładniej w liście apostolskim Singulari nobis papieża Benedykta XIV z 9 lutego 1749 r.:

Jeśli ci, którzy zostali ochrzczeni przez heretyków, osiągną wiek, w którym mogą samodzielnie odróżniać dobre od złego, i przylgną do błędów tego, kto ich ochrzcił, są z pewnością wykluczeni z jedności Kościoła i pozbawieni dóbr, którymi cieszą się ci, którzy pozostają w Kościele, zarazem jednak nie są oni uwolnieni spod władzy i praw Kościoła13.

Widać zatem, jak fałszywe jest mówienie, że chrzest jest „fundamentem komunii między wszystkimi chrześcijanami”. Nawet jeśli został on udzielony przez niekatolików w sposób ważny (chociaż może być z tym różnie, a chrzest jest, jak wiemy, zasadniczy dla zbawienia duszy), to w tych wspólnotach „prawdy, które są niejako dalszym ciągiem prawdy chrzcielnej, są w dużej mierze dezawuowane, lekceważone, odrzucane”14, co uniemożliwia osiągnięcie skutku sakramentu i powoduje wykluczenie z Kościoła. Podobnie jest w przypadku schizmatyków, którzy popełniają grzech przeciwko jedności i tym samym oddzielają się od Mistycznego Ciała Chrystusa15. Niestety, nauczanie soborowe i posoborowe zaprzecza temu, co zostało powiedziane na temat chrztu poza Kościołem i zamiast działać na rzecz zbawienia niekatolików poprzez wezwanie ich do odrzucenia swoich herezji i powrotu do Kościoła katolickiego, poza którym nie ma zbawienia, próbuje budować jakąś nową i fałszywą komunię na wspólnym fundamencie, który niekatolikom przynosi zatracenie.

Przypisy

  1. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1271.
  2. II Sobór Watykański, Unitatis redintegratio, nr. 3.
  3. II Sobór Watykański, Unitatis redintegratio, nr. 22.
  4. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1272.
  5. Sobór Trydencki, sesja VII, Denzinger-Schönmetzer 1617.
  6. „Z rąk heretyków nie wolno przyjąć chrztu, chyba że zachodzi ostateczna konieczność (extrema necessitas); kto by poza tym wypadkiem przyjął chrzest od heretyka, jest irregularis ex delicto (kan. 985). Katolik, który swe dzieci daje do chrztu lub na niekatolickie wychowanie heretykom, popada w ekskomunikę zastrzeżoną ordynariuszowi (kan. 2318). Heretykom nie wolno trzymać dzieci katolickich rodziców do chrztu (kan. 765 n. 2) lub do bierzmowania (kan. 795)”, ks. F. Bączkowicz CM, Prawo kanoniczne, Opole 1957, s. 160.
  7. „Albowiem nie każdy grzech, choćby i ciężką był zbrodnią, jest już tej miary, aby z samej natury swojej wyłączył człowieka z Ciała Kościoła, jak to robi schizma, herezja lub apostazja”, Pius XII, Mystici Corporis Christi, nr 18.
  8. Św. Augustyn, O chrzcie przeciw donatystom, ks. V, 24, nn. 34-35, PL 43, 193.
  9. Elwood Sylvester Berry, The Church of Christ: An Apologetic and Dogmatic Treatise, 1955, s. 129.
  10. Raczej Fulgencjusz, De Fide ad Petrum 36 : PL 40, 776.
  11. „Jest jasne, że na skutek przeokrutnego i obłąkańczego szaleństwa w kościele aleksandryjskim zgasło światło wszystkich niebiańskich sakramentów; przestano składania ofiary; ustało konsekrowanie krzyżma; a bezecne ręce bezbożników sponiewierały wszystkie tajemnice”, Leon Wielki, Epist. Ad Leonem Augustum, epist. 156, c. 5 : PL 54, 1131.
  12. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, III, q. 64, a. 9.
  13. Benedykt XIV, Singulari nobis, DS 2566-2568.
  14. Romano Amerio, Stat veritas. Ciąg dalszy „Iota Unum”, Komorów 2010, s. 162.
  15. Por. „Wynika stąd, że ludzie są odłączeni od jedności Kościoła nie mniej przez schizmę niż przez herezję: 'Między herezją i schizmą taką się dostrzega różnicę, że herezja miałaby przewrotny dogmat, a schizma zaś jest oddzieleniem się od Kościoła z powodu niezgody biskupów'”, Leon XIII, Satis cognitum, nr 24.