Głównym błędem potępionym w tej encyklice jest relatywizm, według którego ludzkie poznanie nigdy nie ma wartości rzeczywistej, absolutnej i niezmiennej, lecz jedynie wartość względną; można to zaś rozumieć na różne sposoby, w zależności od przyjętej teorii poznania.
W niedawnej książce o. Henriego Boulliarda pt. Conversion et grace chez S. Thomas d’Aquin („Nawrócenie i łaska u św. Tomasza z Akwinu”) czytamy: „Kiedy duch ewoluuje, niezmienna prawda może się utrzymać jedynie dzięki jednoczesnej i współzależnej ewolucji wszystkich pojęć, każdego proporcjonalnie do pozostałych. Teologia, która nie jest aktualna, byłaby teologią fałszywą".
Sacrorum antistitum jest najbardziej znane z tego, że zawiera tekst słynnej przysięgi antymodernistycznej oraz zasady określające, kiedy i przez kogo ta przysięga ma być składana. Ze względu na ogromne swoiste znaczenie samej przysięgi oraz ze względu na jej funkcję w życiu doktrynalnym Kościoła katolickiego, dokument papieski zawierający tę przysięgę zdecydowanie zasługuje na poważne studium ze strony obecnego pokolenia teologów.
Moderniści, idąc ślepo za "filozofem protestantyzmu" Kantem, utrzymują, że rozum ludzki, zamknięty w sferze zjawisk, nie może wznieść się do Boga, ani poznać Jego istnienia z rzeczy widzialnych, jak to uczy Kościół katolicki. Ten "agnostycyzm" doprowadził ich do "immanentyzmu", czyli do twierdzenia, że religia nie pochodzi z objawienia Bożego, mającego za sobą powagę samego Boga i nieomylne nauczycielstwo Kościoła, ale z tzw. "immanencji życiowej", to jest, ze zmysłu czyli uczucia religijnego, które samorzutnie objawia Boga własnej "jaźni" czyli tzw. "podświadomości", przez nią zaś świadomości ludzkiej; a więc zawiera w sobie rzeczywistość Bóstwa, jako swój przedmiot i swoją przyczynę zewnętrzną.
Naturalizm praktyczny, który jest zaprzeczeniem ducha wiary w postępowaniu w życiu, zawsze ma tendencję do odradzania się w mniej lub bardziej zaakcentowanych formach, tak jak to miało miejsce jakiś czas temu w amerykanizmie i modernizmie.
Aby zrealizować program „burzenia bastionów”, modernizm jako „synteza wszystkich herezji” wymagał ataku na sam fundament rozumu: zasadę niesprzeczności. Ta część analizy pokazuje, jak Henri de Lubac sformalizował tę rewoltę za pomocą tzw. zasady paradoksu. To filozoficzne narzędzie stało się „zupełnie nową sztuką” pozwalającą na pomieszanie prawdy z błędem, natury z łaską i ostatecznie na wypaczenie katolickiej doktryny.
W 1952 roku Hans Urs von Balthasar ogłosił program „burzenia bastionów”, który w dużej mierze przyjęto na Soborze Watykańskim II. Artykuł analizuje, czym w istocie był ten program i jak, w połączeniu z myślą Henriego de Lubaca, doprowadził do odrzucenia zdefiniowanego dogmatu na rzecz płynnej, ewoluującej koncepcji prawdy.
Zaprezentowany dzisiaj w Rzymie esej Roberto de Mattei nosi tytuł „Korzenie i historyczne konsekwencje modernizmu”. Dostarcza on szczegółowego studium pochodzenia obecnego zamieszania teologicznego w Kościele z idei, które pojawiły się w czasie tak zwanego „kryzysu modernistycznego” na początku XX wieku.
Polskie tłumaczenie Correctio filialis de hæresibus propagatis (Synowskiego napomnienia w sprawie szerzenia herezji) w formacie pdf ze strony FSSPX. Kto jeszcze nie czytał, niech przeczyta.
To przemówienie będzie krótkim expose na temat XIX-wiecznego dokumentu masońskiego “Stała Instrukcja Alta Vendita” [Permanent Instruction of Alta Vendita], który nakreślił plan pomocy w zrozumieniu tego czym jest “diaboliczna dezorientacja wyższej hierarchii”, o czym mówiła s. Łucja. Uważam, że “Stała Instrukcja” tłumaczy pochodzenie tej diabolicznej dezorientacji.
