Autor: Michael Davies
Źródło: Catholictradition.org

W encyklice Libertas papież Leon XIII ostrzega przed tak zwanymi wolnościami, które współczesne społeczeństwo przyjmuje za pewnik i mówi, że każdy człowiek ma do nich prawo. Są to wolności, “których domagają się i które z równą usilnością głoszą zwolennicy liberalizmu”.

Istotą liberalizmu jest to, że indywidualny człowiek ma prawo sam decydować o normach, według których będzie regulował swoje życie. Ma prawo być swoim własnym arbitrem odnośnie tego, co jest dobre, a co złe; nie ma obowiązku poddawania się żadnej władzy zewnętrznej. W sensie liberalnym, wolność sumienia jest prawem jednostki do myślenia i wierzenia we wszystko, co się chce, nawet w sprawach religii i moralności: do publicznego wyrażania swoich poglądów i przekonywania innych do ich przyjęcia za pomocą ustnych wypowiedzi, prasy publicznej lub w jakikolwiek inny sposób. Ma prawo wybrać dowolną religię lub nie wyznawać żadnej religii; jest to naturalne prawo. Jedynym ograniczeniem, jakie należy na niego nałożyć, jest powstrzymywanie się od spowodowania naruszenia porządku publicznego. Nawet najbardziej skrajny liberał z trudem zaakceptowałby to, że ktoś, kto wierzy, że ludzie o niebieskich oczach powinni zostać straceni, powinien mieć możliwość urzeczywistnienia tego przekonania. Nauczanie papieskie rozróżnia w tym miejscu zwykły porządek publiczny od dobra wspólnego lub publicznego. Obsceniczny lub bluźnierczy spektakl może nie wywołać zamieszek, a tym samym nie zakłócić porządku publicznego; jednak nie można przypuszczać, że pozwolenie na taki spektakl promuje dobro publiczne.

Papież Leon XIII naucza, że “wielu trzyma się uporczywie tego mniemania, jakoby te wolności, nawet tym, co w nich występnego, stanowiły najwyższą chlubę naszego wieku i były niezbędną podstawą ustroju państwowego, tak iż po ich usunięciu nie można by nawet pomyśleć o doskonałym sprawowaniu rządów”. Niestety, trzeba przyznać, że od czasów, kiedy papież Leon napisał te słowa w 1888 r., potępione przez niego błędy stały się ogólnie akceptowalne w zdominowanym przez liberałów etosie społeczeństwa zachodniego, tak że są uważane przez większość katolików za dopuszczalne, a nawet godne podziwu. W dzisiejszym świecie anglojęzycznym trudno byłoby znaleźć biskupa, który z całego serca poparłby nauczanie Libertas.

Św. Tomasz z Akwinu wyjaśnia:

Wyrażenie że “Bóg zostawił człowieka w ręce jego osądu” należy rozumieć nie w tym znaczeniu jakoby człowiekowi wolno było czynić cokolwiek się mu zechce, ale że działanie jego nie pochodzi z konieczności natury — jak to ma miejsce u jestestw nierozumnych — lecz z wolnego wyboru, wynikającego z własnego sądu.

Podobnie do tego, papież Leon naucza:

Gdy bowiem wszystkie zwierzęta kierują się samymi zmysłami, a za samym popędem natury wyszukują sobie to, co jest im pożytecznym, a unikają przeciwnego, to człowiek ma we wszystkich czynach życia rozum za przewodnika.

Papież ukazuje, że z wolności mogą korzystać tylko ci, którzy mają dar rozumu – tj. aniołowie i ludzie. Definiuje wolność jako “zdolność wybierania odpowiednich środków do tego, co zamierzono, tak że ten, który posiada możność wybierania czegoś jednego spośród wielości, jest panem swych czynów”.

Wyjaśnia następnie, że “wolność jest własnością woli, a raczej jest ona samą wolą, o ile ma w swoim działaniu władzę wybierania”.

Wybiera ona zawsze to, co uważa za dobre lub przydatne. Akt woli, wybór, opiera się na osądzie dokonanym przez intelekt, tj. akt rozumu. Sąd jest “aktem rozumu, a nie woli”. Często brakuje nam siły woli do wdrożenia tego, co nasz osąd mówi nam, że jest właściwym działaniem.

Wolność jest uprawniona jedynie wtedy, kiedy człowiek dostosowuje swoją wolę do woli Boga. Nie istnieje naturalne prawo do przedkładania swojego osądu nad osąd Stwórcy, nawet jeśli fizycznie i psychicznie jest się to w stanie zrobić. W dyskusji na temat natury wolnej woli należy dokonać istotnego rozróżnienia. Jest to różnica między fizyczną i psychiczną zdolnością wyboru zła, a posiadaniem naturalnego prawa do wyboru zła. W języku liberalizmu stwierdzenie, że człowiek jest wolny do zrobienia czegoś, oznacza, że ma do tego prawo, z zastrzeżeniem wymogów porządku publicznego.

“Nic bardziej przewrotnego i niedorzecznego nie można by wypowiedzieć lub pomyśleć,”, uczy papież Leon, “niż to, że człowiek dlatego, iż jest z natury wolnym, jest uwolniony od prawa”.

Podstawowym prawem, któremu podlega każdy człowiek, jest prawo wieczne lub naturalne, prawo natury wszczepione w nasze serca przez naszego Stwórcę jako część ludzkiej natury. To prawo naturalne, jak wyjaśnia Papież, “jest wypisane i wyryte w umyśle każdego człowieka; to nic innego, jak nasz rozum, nakazujący właściwe postępowanie i zabraniający grzechu (…) prawo natury jest tym samym, co wieczne prawo, wszczepione w istoty rozumne i nakierowujące je ku właściwemu im działaniu i celowi; nie może być ono niczym innym, jak wiecznym rozumem Boga, Stwórcy i Władcy całego świata”.

Co zastosować można do jednostki, nie mniej stosuje się do społeczeństwa. Ci, którym powierzono władzę rządzenia, czerpią swoją władzę nie od ludzi, którzy ich wybrali, jak jest w przypadku demokracji, ale od Boga. Ustawodawcy nie mają prawa ustanawiać praw świeckich sprzecznych z prawem naturalnym, nawet jeśli większość narodu sobie tego życzy. Wszelka władza w Kościele, państwie, rodzinie wywodzi się od Boga, jak wskazał nasz Pan Poncjuszowi Piłatowi. Papież Leon potępia “doktrynę zwierzchnictwa większej liczby i to, że większość ludu jest twórcą wszelkiego prawa i obowiązku”. Tak więc Kościół akceptuje demokrację, jeżeli przez ten termin rozumie się to, że ci, którzy rządzą, są wybierani przez głosowanie w wyborach ograniczonych lub powszechnych. Kościół jednak potępia demokrację rozumianą w tym sensie, że rządzący nie sprawują swoich rządów jako delegaci Boga, ale jako delegaci ludzi, którzy ich wybrali; i w związku z tym są zobowiązani do stanowienia prawa zgodnie z wolą większości. “Nie jest błędem samo opowiadanie się za demokratyczną formą rządu” – pisze papież Leon, “jeśli tylko zostanie utrzymana doktryna katolicka na temat źródła władzy i jej stosowania”. W żadnych wypadku żaden świecki rząd nie może mieć prawa do zezwolenia na taką obrzydliwość jak aborcja, która jest w oczywisty sposób sprzeczna z wiecznym prawem Bożym. Nauczanie Papieża na ten temat jest bardzo klarowne. Dodaje również, że tam, gdzie rząd wprowadza ustawodawstwo sprzeczne z prawem naturalnym, jesteśmy zobowiązani do jego nieprzestrzegania:

Oczywiste jest, że wieczne prawo Boże jest jedynym kryterium i zasadą ludzkiej wolności, nie tylko w odniesieniu do każdego człowieka, ale także dla wspólnoty i społeczeństwa, które tworzą ludzie, będąc zjednoczonymi. Dlatego prawdziwa wolność społeczeństwa ludzkiego nie polega na tym, że każdy człowiek robi to, co mu się podoba, gdyż skończyłoby się to jedynie zamętem i zamieszaniem i doprowadziłoby do obalenia państwa; ale raczej na tym, że poprzez nakazy świeckiego prawa wszyscy mogą łatwiej podporządkować się nakazom prawa wiecznego. (…) Wiążąca moc ludzkich praw tkwi w tym, że należy je uważać za zastosowanie prawa wiecznego i że nie są one zdolne do sankcjonowania niczego, co nie jest zawarte w prawie wiecznym jako zasadzie całego prawa (…) Tam, gdzie prawo jest uchwalane wbrew rozumowi, prawu wiecznemu albo wbrew któremuś zarządzeniu Boga, posłuszeństwo jest czymś bezprawnym, ponieważ okazując posłuszeństwo człowiekowi, bylibyśmy nieposłuszni Bogu.

Zdolności rozumu i woli nie są doskonałe[1] i tak papież Leon zauważa: “możliwym jest i zdarzającym się często, że rozum proponuje coś, co tak naprawdę nie jest dobre, ale jawi się jako dobre i że wola zgodnie z tym wybiera”. To najważniejsze rozróżnienie. Człowiek może popaść w błąd, z własnej winy lub bez winy. Kiedy rozum się myli i prowadzi wolę do błędnego wyboru, to wtedy to, co wybrał, jest po prostu mirażem, pozorem dobra. Wybór błędu jest dowodem na istnienie wolnej woli, ale nie jest właściwym sposobem zastosowania tej zdolności. Jest to zepsucie lub nadużycie. Papież Leon pisze:

Dążenie do tego, co ma fałszywy pozór dobra, choć jest dowodem naszej wolności, podobnie jak choroba jest dowodem naszego życia, oznacza jednak defekt w ludzkiej wolności. (…) [Wola] nadużywa wolności wyboru i psuje samą swoją istotę.

Człowiek, który wybiera to, co obiektywnie jest złe, nie czyni siebie wolnym, lecz niewolnikiem grzechu (J 8,34). Ostateczną konsekwencją zawinionego wyboru zła może być wieczne potępienie. Papież Leon ostrzega:

Sposób, w jaki taka godność [posiadania wolności] jest sprawowana, jest najważniejszy, ponieważ od korzystania z wolności zależy zarówno największe dobro, jak i największe zło. Istotnie, człowiek jest wolny do bycia posłusznym swemu rozumowi, do szukania dobra moralnego i niezachwianego dążenia do swojego ostatecznego celu. A jednak może także odwrócić się od wszystkich innych rzeczy; i dążąc do pustego pozoru dobra, zaburzyć prawowity porządek, pogrążając siebie w zgubie, którą dobrowolnie wybrał.

Człowiek jest zobowiązany do uczynienia wszystkiego, co w jego mocy, aby w sposób właściwy wykonywać władzę rozumu, aby dokonywać osądu w zgodzie z prawym rozumem, pamiętając, że w kwestiach moralnych i religijnych jego decyzje muszą dotyczyć jego celu ostatecznego. Papież Leon wyjaśnia:

Rozum dyktuje woli, do czego powinna dążyć lub czego unikać, aby w końcu osiągnąć ostateczny cel człowieka i któremu to celowi wszystkie działania powinny być podporządkowane. To rozporządzenie rozumu nazywa się prawem. Zatem w wolnej woli człowieka lub w moralnej konieczności naszego dobrowolnego i zgodnego z rozumem działania leży podstawa konieczności prawa.

Kiedy człowiek korzysta z wolności zgodnie z prawem Bożym, oddaje hołd Stwórcy, który jest Mu winien, a także podąża jedyną drogą, która może zapewnić mu zbawienie. Nie rezygnuje ze swojej godności, ale ją potwierdza. Kiedy wybiera zło, nadużywa i profanuje swoją najświętszą własność. Psalm 119 (Beati immaculati) zawiera natchniony komentarz na temat prawidłowego korzystania z ludzkiej wolności:

Chcę Ci dziękować szczerym sercem,
gdy nauczę się wyroków Twej sprawiedliwości.
Przestrzegać będę Twych ustaw (…)
Sprawiedliwość Twoich napomnień trwa na wieki:
daj mi zrozumienie, abym żył.
Z całego serca wołam:
wysłuchaj mię, Panie,
chcę zachować Twoje ustawy.

Nie trzeba dodawać, że ludzki rozum zdany tylko na siebie nigdy nie jest w stanie zagwarantować zbawienia. Utrzymywanie tej pozycji oznacza popadnięcie w herezję pelagianizmu. To dzięki łasce Bożej jednostka może korzystać ze swojej wolności zgodnie z prawem Bożym, a tym samym osiągnąć zbawienie. Skutki grzechu pierworodnego wykluczają możliwość, by ludzki rozum o własnych siłach prowadził ludzi do zbawienia bez pomocy łaski. W swoim przemówieniu Singulari Quadam (1854) papież Pius IX ostrzegał:

Ci partyzanci, albo raczej czciciele ludzkiego rozumu, którzy ustanowili go jako swoje nieomylne nauczanie i obiecują sobie każdy sukces pod jego kierownictwem, z pewnością zapomnieli, jak głęboka i dotkliwa rana wyrządzona została ludzkiej naturze z powodu grzechu naszych pierwszych rodziców; rana, która zaciemniła umysł i uczyniła wolę podatną na zło. (…) Skoro jest pewne, że światło rozumu zostało przygaszone i że rasa ludzka nieszczęśliwie upadła z dawnego stanu sprawiedliwości i niewinności z powodu grzechu pierworodnego, który jest przekazywany wszystkim potomkom Adama, czy ktoś może myśleć, że sam rozum jest wystarczający do osiągnięcia prawdy? Jeśli ktoś chce uniknąć poślizgnięcia się i upadku pośród takich niebezpieczeństw oraz w obliczu takiej słabości, czy może zaprzeczyć, że boska religia i niebiańska łaska są konieczne do zbawienia?

Papież Leon podkreśla rolę łaski jako najważniejszej pomocy w prawidłowym wykorzystaniu rozumu i woli:

Pierwszą i najdoskonalszą [pomocą dla rozumu i woli] jest moc Jego boskiej łaski, dzięki której umysł może zostać oświecony, a wola, w pełni wzmocniona, zostaje skierowana na ciągłe dążenie do dobra moralnego, tak aby korzystanie z naszej wrodzonej wolności stało się mniej trudne i mniej niebezpieczne.

Aby promować właściwe znaczenie wolności sumienia, papież Leon naucza, że państwo nie powinno gwarantować tego, że “każdy może, tak jak sobie tego życzy, oddawać cześć Bogu lub nie”, ale, by “każdy człowiek w państwie mógł postępować zgodnie z wolą Boga i – ze świadomością obowiązku i będąc wolnym od wszelkich przeszkód – być posłusznym Jego przykazaniom. To rzeczywiście jest prawdziwa wolność, wolność godna synów Bożych, która szlachetnie zachowuje godność człowieka i jest silniejsza niż wszelka przemoc, czy zło – wolność, którą Kościół zawsze zachowywał i zawsze uznawał za najdroższą”.

Wolność sumienia nie jest zatem naturalnym prawem, jeśli jest rozumiana jako oznaczająca, że człowiek ma prawo do wyboru błędu. Ale chociaż jednostka nie ma naturalnego prawa do wyboru błędu, ma prawo nie być zmuszana do wybierania prawdy na wewnętrznym forum swojego życia prywatnego. Papież Leon XIII nauczał w swojej encyklice Immortale Dei:

Kościół bardzo zważa na to, by nikt przeciw swej woli nie był zmuszanym do przyjęcia wiary katolickiej, bo jak mądrze upomina św. Augustyn, człowiek nie może wierzyć, jeśli nie ma ku temu woli.

Stosowanie tej zasady w praktyce najlepiej ukazuje tolerancja i ochrona, jaką papieże udzielali Żydom[2]. Trzeba szczerze przyznać, że w historii Kościoła ta zasada była czasami łamana, ale tam, gdzie miała miejsce próba zmuszenia jednostek do zaakceptowania wiary katolickiej, była ona pogwałceniem prawdziwego katolickiego nauczania.

Jednak w państwie katolickim rząd ma prawo zapobiegać rozprzestrzenianiu się herezji w życiu publicznym. Należy wprowadzić rozróżnienie między zmuszaniem człowieka do wyznawania prawdy, a uniemożliwieniem mu podważania dobra wspólnego poprzez publiczne upowszechnianie błędów i podważanie wiary katolickich obywateli. Tak więc w państwach katolickich, takich jak Hiszpania, czy Malta, przed Soborem Watykańskim II, sekty, jak na przykład Świadkowie Jehowy, miały swobodę praktykowania swojej religii w sferze prywatnej, jednak prawo uniemożliwiało im przychodzenie od drzwi do drzwi, próbując przekonać katolików do porzucenia prawdziwej religii. Papież Leon wyjaśnia:

Sprawiedliwość zabrania zatem i sam rozum zabrania, aby państwo było bezbożne; albo, aby przyjmowało linię działania, która skończyłaby się bezbożnością – mianowicie, aby traktowało różne religie (jak się je takimi nazywa) jednakowo i dawało im równe prawa i przywileje. Ponieważ zatem wyznawanie religii jest w państwie konieczne, należy tę religię wyznawać, która jako jedyna jest prawdziwa i którą można bez trudu rozpoznać, szczególnie w krajach katolickich, ponieważ niejako na niej wyryte są znaki prawdy.

Konsensus papieskiego nauczania z ostatnich trzech stuleci jest taki, że państwo katolickie ma prawo ograniczać zewnętrzną ekspresję herezji. Ale papieże uczą również, że państwo katolickie nie jest zobowiązane do odwoływania się do tego prawa. Dobro wspólne może być często bardziej narażone na szwank, kiedy będzie się próbować stłumić publiczną herezję, niż kiedy będzie się na nią przyzwalać. Tam, gdzie represje wobec publicznej herezji zaszkodzą dobru wspólnemu, powodując na przykład powszechne niepokoje społeczne (które miały miejsce, kiedy zduszono we Francji protestantyzm), tolerancja jest lepszą polityką. Papież Leon pisze:

Z tego powodu, nie przyznając żadnego prawa do czegokolwiek oprócz prawdy i uczciwości, On (Kościół) nie zabrania władzy publicznej tolerowania tego, co jest sprzeczne z prawdą i sprawiedliwością w celu uniknięcia jakiegoś większego zła lub uzyskania albo zachowania jakiegoś większego dobra.

Według Vaticanum II każdy ma prawo do publicznego wyrażania swoich poglądów religijnych, o ile nie powoduje to naruszenia porządku publicznego. Pogodzenie tej nauki z naukami papieży z poprzednich trzystu lat wydaje się niemożliwe, ponieważ to, co człowiek uznaje za prawo, nie może być przedmiotem tolerancji. Papieże nie nauczali, że to, w co wierzą Żydzi i heretycy oraz sposób ich czci w sferze prywatnej, może być tolerowane. Przyjmowali, że na forum wewnętrznym wolność od przymusu jest prawem. Ale na forum zewnętrznym publiczna ekspresja herezji w państwie katolickim może być jedynie przedmiotem tolerancji. I dlatego nie może być prawem.

Sam papież Leon XIII podsumowuje nauczanie swojej wnikliwej encykliki Libertas:

A teraz, aby to zebrać i przedstawić dla jasności zwięźle i krótko wraz z bezpośrednimi wnioskami, podsumowanie jest następujące: cały człowiek, z konieczności swojej natury, jest całkowicie poddany najwierniejszej i najtrwalszej mocy Bożej; i w konsekwencji jakakolwiek wolność, z wyjątkiem wolności polegającej na poddaniu się Bogu i podporządkowaniu się Jego woli, jest niezrozumiała. Zaprzeczenie istnienia tego autorytetu w Bogu lub odmawianie Mu poddania się oznacza działanie nie jako człowiek wolny, ale jako ten, który rażąco nadużywa swojej wolności; i w takim usposobieniu umysłu w swojej istocie istnieje główny i śmiertelny błąd liberalizmu.

Tłumaczenie: Obrona wiary

Od Redakcji: Encyklikę Libertas papieża Leona XIII można znaleźć w tym miejscu. Powyższy artykuł, w lekko zmienionej i uzupełnionej formie, stanowi część książki Sobór Watykański II a wolność religijna.

Przypisy

[1] Ilekroć w grę wchodzi wybór, intelekt lub rozum dokonuje oceny na podstawie dostępnych mu informacji, a następnie decyduje, czy podjąć decyzję na podstawie tego sądu. Dotyczy to każdego wyboru, niezależnie od tego, czy jest w to zaangażowany wymiar moralny. W ten sposób lekarz weterynarii może poinformać właściciela psa, że zwierzę cierpi na chorobę, która wywołuje znaczny dyskomfort i że zwierzę powinno zostać uśpione. Osąd właściciela może się zgadzać z osądem weterynarza, ale jego wolą może być zignorowanie rady lekarza, ponieważ nie może znieść rozstania ze zwierzęciem. W takim przypadku wola nie działa właściwie na podstawie zdrowej oceny zdolności rozumowania.

Często wola działa na podstawie tego, co uważa za właściwy osąd rozumu, ale intelekt lub rozum prowadzi ją do błędu, ponieważ opiera się na niepoprawnych, niewystarczających lub błędnie zinterpretowanych informacjach – np. wielu szczerych protestantów odrzuca Kościół katolicki, ponieważ szczerze wierzą, że jego nauczanie jest sprzeczne z Ewangelią.

W pierwszym przykładzie wola była w błędzie; w drugim intelekt lub rozum był odpowiedzialny za doprowadzenie woli do złego wyboru.

[2] Zagadnienie to można przeanalizować w artykule na temat tolerancji w Catholic Encyclopedia.